Wszystko jest kopią?
Ostatnio w radio pewien prawnik, mówiąc o plagiatach i prawie autorskim, stwierdził, że w Internecie wszystko jest kopią. Otóż informuję Pana, że jest Pan w strasznym błędzie!
Internet, według mnie, jest miejscem, w którym wolna twórczość kwitnie najbujniej. Tutaj każdy, niezależnie od narodowości, wieku, czy wreszcie talentu, może zaprezentować swoje dokonania. I miliony ludzi to robi. Przed nastaniem ery Internetu (tak, tak, kiedyś Sieci nie było ;)) domorośli poeci chowali swoje wiersze do szuflady. Dzieci swoimi obrazkami mogły pochwalić się co najwyżej swoim rodzicom. A co robiłeś ze zdjęciami z wakacji? Oczywiście, wkładałeś je do albumu, a ten odstawiałeś na półkę. Spójrzmy, jak sytuacja
wygląda obecnie – wiersze umieścisz na swoim blogu. Podobnie – zeskanowaną laurkę od dziecka. Zdjęcia natomiast najprawdopodobniej opublikujesz w jednej z setek darmowych galerii, a potem wyślesz do nich linki swoim znajomym i rodzinie. A przypadkowi odwiedzający też będą mogli je skomentować i ocenić. Pewnie znajdzie się w tej grupie od razu kilku profesjonalistów, którzy poradzą Ci, by następnym razem inaczej skadrować to ujęcie lub ustawić dłuższy czas naświetlania.
Oczywiście, bardzo często dochodzi do naruszenia praw autorskich w sieci, bo technologia to
umożliwia. Ludzie też bardzo często nie zdają sobie sprawy z tego, że łamią prawo publikując na swojej stronie zdjęcia czy obrazki skopiowane ze strony innej osoby lub firmy. Z resztą sami prawnicy często nie wiedzą, co jest dozwolone, a co zabronione.
Nie można jednak umniejszać roli tego multimedium (tak ja definiuję Internet) w upowszechnianiu własnej twórczości dzięsiątek milionów ludzi. I chwała mu za to!


http://www.berezowski.net/2005/05/26/4
trzeci akapit, siódmy wers…
spójżmy… litości :) spójrzmy
przepraszam, ale właśnie siedzę nad składem czasopisma, które roi się od błędów… i jeszcze to.. normalnie olewam takie rzeczy, ale jest tu coś do poczytania, szkoda żeby artykuł tracił przez taką pierdułkę….
vermin, masz rację. moja culpa i dzięki za spostrzegawczość. a wszystko przez to, że edytor Wordpressa nie ma autokorekty. takie czasy. i pomyśleć, że w podstawówce mialem piątki z dyktand ;-)