Często, zwłaszcza w pracy, słyszę zwrot “poproszę to na mailu”. Do tej pory interpretowałem to dosyć jednoznacznie - ludzie chcą mieć po prostu dowód, dokumentację wszelkich działań czy decyzji (takie maile zwane są często “krytodupcami”). Ostatnio jednak uświadomiłem sobie, że jest to dowód siły tego narzędzia. Poczta elektroniczna zadmomowiła się tak mocno w naszej świadomości, że skrzynkę pocztową traktujemy jako archiwum naszego życia prywatnego i zawodowego. Wyobrażacie sobie obecnie utratę wszystkich maili i adresów e-mailowych, jakie zgromadziliście? A przy okazji - archiwizujecie je?
Z siły e-maila doskonale zdaje sobie sprawę Google. Oferując gigantycznej wielkości skrzynki pocztowe (najpierw 1GB, obecnie już 2GB) liczy, że przywiąże tym swoich użytkowników na całe życie. Dzięki dostępnej wielkości skrzynki nie będziecie już musieli nigdy kasować żadnego maila, po prostu oflagujecie je sobie odpowiednio, by w każdej chwili móc do nich wrócić. Czy wspominałem już o intuicyjnym interfejsie Gmaila? Kolejnym krokiem jest usługa archiwizująca Googla umożliwiająca archiwizację prywatnych zdjęć. Niedługo pewnie umożliwią archiwizację filmów, dokumentów elektronicznych i ani się spostrzeżesz, jak całe Twoje życie będzie dostępne w Googlu.


0 Responses to “Poproszę to na mailu”