Według opublikowanego niedawno raportu IAB i PwC dotyczącego rynku brytyjskiego, w 2006 roku wydatki na reklamę w Internecie po raz pierwszy w historii przekroczyły wydatki na reklamę w prasie ogólnokrajowej. Wyniosły one odpowiednio GBP 2 mld i 1,9 mld, co stanowiło 11,4% oraz 10,9% udziałów w ogólnych wydatkach na reklamę w Wielkiej Brytanii. Warto też zwrócić uwagę na fakt, że na reklamę w Internecie brytyjskie firmy wydały ponad 50% tego, co wydały w telewizji (GBP 3,9 mld). Te dane pokazują siłę “najbardziej interaktywnego spośród wszystkich mediów” na wyspach brytyjskich, które, niestety, w tym względzie są ewenementem w skali światowej. Są też ewenementem w innych dziedzinach, jak np. liczby emigrantów z Polski, jakości jedzenia, urody kobiet, ale to temat na inny artykuł…
Polsce niestety jeszcze daleko do takich wskaźników. Jak na razie udało nam się przeskoczyć kino. Yay for us!
Pozostając w temacie walki Internetu i prasy warto zastanowić się chwilę nad wynikami badań porównujących stopień przyswajalności informacji czytanych w Internecie i w prasie, wzmiankę o których opublikowały niedawno Wirtualnemedia.pl. Wyniki wskazują, iż osoby czytające wiadomości w Internecie przyswajają znacznie więcej informacji niż osoby czytające prasę. Badanie “EyeTrack07″ przeprowadził Pointer Institute w Stanach Zjednoczonych. Jak nazwa badania sugeruje, przy zbieraniu danych wykorzystano technikę eye-trackingu. Z natury jestem sceptykiem i wszelkie tezy poddaję krytyce (dlatego też na studiach profesorowie nazywali mnie “Mr But”; na szczęście nie “Mr Butt”
), a więc i te wyniki wzbudziły we mnie od razu podejrzenie. Pozwoliłem więc sobie poguglować i dotarłem do źródła informacji. Najbardziej interesującym wydaje się być to, iż czytelnicy wiadomości w sieci znacznie częściej czytali cały artykuł gdy już zdecydowali co przeczytać oraz to, że lepiej zapamiętywali przeczytane informacje. Jednym z czynników wpływających na taki stan rzeczy jest zapewne bardziej atrakcyjny layout wiadomości sieciowych - więcej kolorów czy informacji dodatkowych (np. FAQ). Potwierdza to dodatkowe badanie sześciu różnych layoutów prasowych, które przeprowadzono przy okazji tego badania. Być może na odbiór treści wpływa także inny styl pisania uprawiany przez dziennikarzy “internetowych” i “papierowych”, ale o tym zapewne więcej niż ja mógłby powiedzieć mój brat mający doświadczenie na obu polach.
Czyżby więc następował nieunikniony zmierzch prasy? Czy papierowe dinozaury zostaną wyparte przez elektroniczne ssaki? Zapewne jeszcze trochę przyjdzie nam na to poczekać, jednak nawet polskie gazety i czasopisma zdają się dostrzegać nieuchronnie zbliżające się czoło lodowca, który zmiecie ich z powierzchni ziemi.


brat to zlozony problem
gazety nie umieraja na szczescie;) mozna zauwazyc nawet tendencje wzrostowa, nakladow i sprzedazy prasy na swiecie, ja mam jednak watpliwosc, czy to nie jest trend zwiazany z mozliwoscia docierania do wiekszej liczby potencjalnych nabywcow (nowe drukarnie, gazety w malych miasteczkach juz coraz czesciej nie sa antydatowane), rozszerzanie rynku na nowe kraje itd.
język… media drukowane zawsze będą w tyle za mediami elektronicznymi, gdyż te drugie nie mają uzdy w postaci wiekowego redaktora zakochanego w sobie i przerabiającego teksty na jego potrzeby. media drukowane są skostniałe, reagują na nowe trendy dopiero po kilku miesiącach. media drukowane maja błędne poczucie wyższości językowej nad internetowymi i gazety same zamykają sie we własnym świecie sposobu prezentowania wiadomości, doboru treści. Wszystko co nowe burzy spokojny świat ludzi, którzy gazetę traktują jak pracę przy taśmie montażowej.
(niezwykłą wiedzą dostarcza np. raport AMC Rynek i Opinia dotyczący popularności dyscyplin sportowych i rozpoznawalności sportowców. Wykonano go na potrzeby reklamodawców i wyniki tych badan są zupełnie inne niż tych zamawianych przez gazety. Dlaczego? Może to dowód na nieprofesjonalne podejście firm dostarczających mediom drukowanym wyniki focusow. Bo gazety twierdzą, że wyniki pokazują, iż ludzie chcą czytać tylko o piłce, a badania spontanicznego zainteresowania dyscyplinami i samym sportem dla ARC pokazują, że nie ma żadnej przepaści miedzy piłką a siatkówką, pływaniem, F1. Badania pokazują też, że internet jest dla kibiców sportowych w Polsce lepszym źródłem informacji niż prasa! Więc może zamiast pchać kasą w dziennik sportowy lepiej zrobić wreszcie dobry polski portal sportowy. W tej chwili rodzą się dwa wielkie projekty sportowe międzynarodowe Yahoo i Eurosportu. Wśród najlepiej rozpoznawalnych sportowców wg. badań ARC są postaci skreślone z łamów wielu gazet - choćby Pudzianowski).
Prezentowanie treści: trzeba zobaczyć to od środka, żeby uwierzyć, że w wielu gazetach nikomu nie zależy na jakimkolwiek prezentowaniu treści. Wszystko robi się z szablonu, nie ważne czy wygląda dobrze, czy źle, ważne, że właściciel kiedyś zapłacił za jakiś projekt i właścicielowi się podoba. Tytuły, zdjęcia, akcenty graficzne są stałe i nie do ruszenia. Myliłby się też ten, kto myśli, że nad prezentacją treści czuwają fachowcy… Ludzie z pasja i pomysłami pracują w agencjach reklamowych, są grafikami freelancerami i uciekają z fabryki produkującej gazetową makulaturę.
Internet daje czytelnikowi to, co go interesuje, bo wybiera newsy z różnych miejsc na określony temat i nie pozwala na lenistwo intelektualne, bo już nie można sobie powiedzieć: dowiem się tyle ile mi napiszą. Przecież każdą informację można pogłębić, czytasz uważniej, bo coś czego nie rozumiesz możesz szybko sprawdzić, nie ma więc języka zbyt trudnego dla czytelnika, wszystko można zweryfikować. Nie odrzucasz od razu tekstu słowem - to bzdura, bo tę bzdurę możesz sprawdzić, wiarygodność newsa z internetu wzrasta wraz rozwojem wikipedii i pochodnych, uzbrajania tekstu w odnośniki, teksty źródłowe.
Gazeta daje czytelnikowi to, co interesuje kilku ludzi, często oderwanych od rzeczywistości ze świecznika tejże gazety.
Ponadto jak gazeta może wygrać z internetem, skoro już teraz jest częściowo wtórna w stosunku do lekceważonego młodszego brata? Wszak dużo informacji najpierw pojawia się w necie. Do niedawna spotykałem się z teorią, że nowoczesna gazeta powinna jedynie okiełznywać internet, segregować treść, weryfikować i być bardziej subiektywna.
no trochę namotałem…:)
(aha, zobacz jak często twoi graficy proponują ci nowe rozwiązania uatrakcyjniające wygląd strony, serwisu, ulotki, reklamy i jak często się z nimi zgadzasz, razem robicie coś i BUM! wszyscy padaja na kolana. A teraz porównaj to z ewolucją jakiejkolwiek gazety, która w porównaniu z cyfrowym postępem stoi w miejscu. Polskie gazety nie są przyjazne dla czytelnika, zakochałem się ostatnio w australijskim The Age. Masa tekstów,ale fantastycznie zilustrowanych, bogactwo tematów, traktowanie czytelnika jako partnera, oczywiście mają też swoje minusy…)
Najnowszy raport Europe Online Advertising: Spend, Trend and Audience wypowiada się bardzo optymistycznie w odniesieniu do rozwoju reklamy internetowej w Polsce - 216 milionów dolarów do 210 roku.
Na pewno rozwój Internetu zmniejszy ich rolę, ale nie zmiecie. Coraz więcej gazet przenosi się też powoli do Internetu