Skoro napisałem o Apple, dla równowagi wspomnę też, co ostatnio spodobało mi się w komunikacji „giganta z Redmont”. Otóż Bill Gates postanowił, w towarzystwie znanego amerykańskiego komika Jerry’ego Seinfelda, przybliżyć się do zwykłej amerykańskiej rodziny. Poniżej zobaczycie co z tego wyszło. Mnie śmieszy, zwłaszcza koniec. To dobrze, że Microsoft zaczyna pokazywać bardziej ludzką, a mniej „technologiczną” twarz. Dobrze, że Bill bierze w tym osobisty udział i pokazuje, że pomimo posiadanych zer na koncie poprzedzonych innymi cyframi, ma do siebie dystans. I talent aktorski ;-)
Apple wypuścił kolejną serię swoich notebooków. Dla mnie osobiście najistotniejszą zmianą jest to, że MacBook ma w końcu aluminiową obudowę. Jest więc nadzieja, że obudowa mojego następnego komputera nie będzie pękała jak w tym, który mam teraz (znany „bug” MacBooków, których „topcase” pęka w miejscach, w których zwykle spoczywają nadgarstki podczas pisania na klawiaturze). Ale nie o tym, nie o tym…
Tej premiery, podobnie jak tysiące czy miliony fanów tej marki, wyczekiwałem z niecierpliwością od ponad tygodnia. Wtorki tradycyjnie stały się dniem, w którym Steve Jobs organizuje konferencje, na których ogłasza światu swoje nowe dzieła. Tak też było tym razem. Wczoraj kilkakrotnie odwiedzałem stronę apple.com w nadziei, że może pokażą to we wtorek czasu polskiego. Niestety, nadzieje były płonne i musiałem poczekać do naszej środy. Przy okazji tego oczekiwania naszła mnie refleksja, że Apple stworzył świetną strategię promocji, która sprawia, że ich konsumenci sami szukają informacji na temat ich produktu i z niecierpliwością czekają na kolejną reklamę, kolejny materiał promocyjny. Tak na marginesie, na chwilę udało się to też Plusowi z pierwszymi reklamami z udziałem kabaretu Mumio, lecz niestety temat szybko się wyczerpał.
Poniżej zamieściłem film opublikowany na apple.com prezentujący nowego MacBooka. Dla mnie oglądanie go jest tak samo fascynujące jak oglądanie programu o najnowszym uzbrojeniu na Discovery ;-) Pozwolili sobie nawet na pokazanie walcowni, w której prasowane jest aluminium do budowy komputerów! Czy ktokolwiek jest w stanie sobie wyobrazić podobnie fascynujący materiał produkcji komputerów np. HP czy Dell? Świadomość tego, że cały korpus komputera wycięty jest z jednego kawałka aluminium w magiczny sposób sprawia, że właśnie taki komputer chcę mieć. A gdy już będę go miał, na pewno wiele osób dowie się ode mnie o tej niesamowitej konstrukcji. To jest siła marki!
I jeszcze trzy rzeczy, na które warto zwrócić uwagę. Już w punktach, żeby za długo nie trzeba było czytać;
wystąpienie Steva Jobsa znalazło się od razu na youtube.com i w ciągu jednego dnia zanotowało tysiące wyświetleń
świetny marketing zaczyna się od świetnego produktu – Apple jest tego przykładem
Apple zdaje się zgadzać ze stwierdzeniem Antoine’a de Saint-Exupery, który stwierdził (w wolnym tłumaczeniu), że perfekcja tworzy się nie wówczas, gdy nie ma już co dodać, lecz wówczas, gdy nie ma już co ująć.
Gazeta Wyborcza od dawna prowadzi sprzedaż akwizycyjną różnych produktów. Do tej pory ograniczali się do książek, przewodników turystycznych czy książek w formacie audio. Pomijam tutaj takie rzeczy jak świąteczne sianko pod obrus, bo ono, o ile pamiętam, „było w gratisie”. Tłumaczyłem to sobie zawsze ich misją krzewienia czytelnictwa w narodzie. I w sumie pochwalałem, choć zapewne znakomita większość tych kolekcji skończyła ustawiona w równym rządku na półkach polskich domów, nigdy nie otwarta. Ale prezentuje się ładnie i podnosi wizerunek właściciela w oczach gości.
Dziś natomiast Wyborcza przeszła samą siebie dodając do gazety kolekcję… noży kuchennych. Pierwsze skojarzenie jakie mi się nasunęło to rajstopy i kawa sprzedawane razem z innym badziewiem na poczcie. To takie ujmujące według mnie – nie potrafią zarobić na swoim „core business’ie” więc szukają alternatywnych sposobów zdyskontowania zasięgu gazety. W moich oczach Wyborcza straciła bardzo wiele przez te noże.
To już gruba przestada. Wchodzę na stopklatka.pl, by sprawdzić gdzie grają interesujący mnie film i co widzę? Nic. A w zasadzie widzę pięć nakładających się na siebie reklam, z których dwie są reklamami video! To książkowy przykład tego jak NIE powinno się robić biznesu w internecie. Ludzie ze stopklatka.pl najwyraźniej tego nie rozumieją.