Gazeta Wyborcza od dawna prowadzi sprzedaż akwizycyjną różnych produktów. Do tej pory ograniczali się do książek, przewodników turystycznych czy książek w formacie audio. Pomijam tutaj takie rzeczy jak świąteczne sianko pod obrus, bo ono, o ile pamiętam, “było w gratisie”. Tłumaczyłem to sobie zawsze ich misją krzewienia czytelnictwa w narodzie. I w sumie pochwalałem, choć zapewne znakomita większość tych kolekcji skończyła ustawiona w równym rządku na półkach polskich domów, nigdy nie otwarta. Ale prezentuje się ładnie i podnosi wizerunek właściciela w oczach gości.
Dziś natomiast Wyborcza przeszła samą siebie dodając do gazety kolekcję… noży kuchennych. Pierwsze skojarzenie jakie mi się nasunęło to rajstopy i kawa sprzedawane razem z innym badziewiem na poczcie. To takie ujmujące według mnie - nie potrafią zarobić na swoim “core business’ie” więc szukają alternatywnych sposobów zdyskontowania zasięgu gazety. W moich oczach Wyborcza straciła bardzo wiele przez te noże.


0 Responses to “Nóż w gazecie”