zmiany, zmiany, zmiany
Poniższa prezentacja jest z ubiegłego roku, ale ja trafiłem na nią dopiero dzisiaj. Co tu komentować? Należy się chyba zastanowić nad tym, jak bardzo elastyczni musimy się stać, by przetrwać i nie dostać paranoi w nadchodzących czasach. Jak żyć z myślą, że to, czego uczymy się teraz, za kilka(naście) lat zapewne będzie nieaktualne i bezużyteczne. Wiedza i umiejętności, które nabywamy i wydaje nam się, że stanowią nasz kapitał, zdewaluuje się zanim zdążymy odejść na emeryturę, nawet pomostową. Co więc robić? Wydaje się, że trzeba przede wszystkim nauczyć się być elastycznym. Tylko czy urzędnik będzie chciał zostać maszynistą, maszynista programistą, a programista – pielęgniarką? A może, niczym w książce Nancy Kress “Hiszpańscy żebracy”, praca stanie się przywilejem dla elity, a większość społeczeństwa będzie po prostu egzystowała nie dowiadując się nigdy czym jest praca?

