Tusk, hazard, cenzura i Facebook
Dziennik.pl poinformował niedawno, iż rząd planuje rękami UKE cenzurować Internet blokując dostęp do “stron zawierających niebezpieczne treści”. Sprawa dotyczy głównie serwisów umożliwiających hazard, ale nie tylko. Generalnie, trąci trochę Chinami, choć nie twierdzę, że takie działanie nie jest zupełnie pozbawione sensu.
Jakiś czas temu toczyła się debata na temat cenzury wypowiedzi w Internecie, zapoczątkowana przez Jacka Zakowskiego. Przyznam, że mnie również irytują bezsensowne, obraźliwe i kłamliwe komentarze i innego rodzaju “debaty” prowadzone anonimowo przez wszelkiej maści trolle internetowe. Niestety, anonimowość sprawia, że ludzie piszą co im ślina na język przyniesie, często tylko po to, by zgodnie z naturą Polaka, pokłócić się, nawet jeśli nie wierzą w to, co mówią. Co jakiś czas wraca więc do mnie jak bumerang myśl o Internecie, do którego trzeba się zalogować używając swojej prawdziwej tożsamości. W oczywisty sposób podniosłoby to jakość dyskusji w sieci, bo ludzie bardziej pilnowaliby swoich języków.
I tutaj pojawia się Facebook. Dla mnie to jak Internet w Internecie, tylko lepszy. Lepszy w tym sensie, że każdy podpisuje się swoim nazwiskiem i facjatą, a więc bierze pełną odpowiedzialność, za to co publikuje. Dzięki temu między innymi nie ma tam raczej “hejterskich” komentarzy. Pomaga zapewne też to, że każdy obraca się w kręgu swoich znajomych, co powstrzymuje przed krytykowaniem, wylewaniem jadu i swoich frustracji. W ten pozytywistyczny klimat wpisuje się także brak przycisku “Don’t like”, co z resztą nie podoba się wielu polskim użytkownikom Facebooka. Bardzo znamienne :)

