Posted by Grzegorz on gru 21, 2010 in
Blog
Facebook jest chyba permanentną betą, podobnie jak kiedyś Gmail, którego użytkownicy tak przywykli do napisu „beta” w logo, że po jego usunięciu (po trzech bodaj latach) podniosła się awantura niczym po redesignie logo GAPa. Dziś dopatrzyłem się małej strzałki u góry news feedu, kliknięcie której wywołuje menu umożliwiające zdefiniowanie tego, co chcemy czytać.

W zaawansowanych opcjach można nawet ręcznie zdefiniować, posty których znajomych mają nam się pojawiać.

Ciekawe, co nowego pojawi się jutro…
Tagi: Facebook
Posted by Grzegorz on gru 19, 2010 in
Blog
Podczas ostatniego trzęsienia ziemi na Facebooku nie zwróciłem uwagi na jedną istotną zmianę, która jest ważna dla właścicieli, twórców i administratorów fan page’y na Facebooku. Otóż, jak podaje serwis Mashable.com, zniknąć mają zakładki! Zostaną zastąpione menu w lewej kolumnie. Ciekawe, z czego wynika ta zmiana i jak wpłynie na zmiany w odwiedzalności zakładek. Poniżej screen z podglądem nowego layoutu fan page’a (źródło: Mashable.com).

Tagi: Facebook, użyteczność
Posted by Grzegorz on gru 16, 2010 in
Blog
Dziś przez chwilę miałem okazję doświadczyć nowych zmian, które wprowadza Facebook. Za najważniejszą, z punktu widzenia osoby administrującej kilkoma fanpejdżami, uważam wprowadzenie przełączania pomiędzy profilem prywatnym i profilem administratora strony (dowolnej z listy stron, których jestem administratorem). W praktyce oznacza to tyle, że mogę jednocześnie publikować wpisy czy komentarze jako „fanpejdż” i jako osoba prywatna. Do tej pory stając się administratorem jakiegoś fan page’a traciliśmy możliwość udzielania się na nim jako osoba prywatna. Przez chwilę u góry fan page’a widziałem przycisk Login as „page” odpowiedzialny właśnie za przełączanie między profilem prywatnym i profilem administratora danej strony.

Facebook - login as "page"
Niestety, moja radość z wprowadzenia tej zmiany trwała krótko. Najpierw Facebook przestał działać, a gdy już „stanął”, zmiany zniknęły :(
Z pozostałych warte odnotowania jest wprowadzenie „Questions” czyli możliwość tworzenia wpisów w postaci pytania z sondą. Co ciekawe, przynajmniej przez chwilę opcja ta była dostępna także dla administratorów fan page’y. Należy więc oczekiwać wysypu sond. A twórcy popularnej aplikacji Polls będą musieli poszukać innego pomysłu na zarabianie pieniędzy.
Inne zmiany, które zdążyłem zauważyć to:
- zmiana wyglądu fan page’a (lewa i prawa kolumna), o czym przed chwilą napisał też serwis All Facebook,
- wprowadzenie podglądu zdjęć publikowanych w news feedzie,
- usunięcie przycisku „Comment” z pola komentarza – teraz komentarz publikuje się naciskając Enter.
Jest ich pewnie więcej, ale najważniejsze pytanie to kiedy wrócą???
Przy okazji, jakiej terminologii używacie od kiedy Facebook zmienił Become a Fan na Like? Ja używam słowa sympatycy w miejsce fanów oraz brand page w miejsce fan page.
Aktualizacja: a oto szybka odpowiedź Facebooka na zaobserwowane zmiany

Tagi: Facebook
Posted by Grzegorz on lis 7, 2010 in
Blog
Od kilku lat na każdej konferencji marketingowej w kraju i za granicą słyszę to samo – „… ale przyszły rok już na pewno będzie rokiem marketingu mobilnego”. Niedawno, za sprawą relewacyjnie intuicyjnego iPhone’a i tworzonych dla niego aplikacji sytuacja rzeczywiście zaczęła się zmieniać. Powoli zaczynają dołączać „klony” ubertelefonu od Apple’a oparte na Androidzie. Jednak nadal brak jest jakiegoś mocnego impulsu, który skłoniłby ludzi do masowego korzystania z dobrodziejstw jakie daje mobilny dostęp do Sieci.
W tym tygodniu Facebook uruchomił beta testy swojej nowej usługi dla firm –
Deals for Places. Na razie jedynie w Stanach i to w bardzo ograniczonym zakresie, jednak należy się spodziewać, że w ciągu kilku miesięcy usługa stanie się dostępna także w innych krajach. Moim zdaniem właśnie ta usługa ma szansę skłonić „zwykłych” ludzi do sięgnięcia po telefon nie tylko gdy będą chcieli do kogoś zadzwonić lub wysłać SMSa.
Deals wykorzystuje niedawno wprowadzoną przez Facebooka na wzór
Foursquare usługę
Places, która umożliwia ludziom publikowanie informacji o tym, w jakim miejscu aktualnie się znajdują. Na przykład wchodząc do kawiarni na Nowym Świecie mogę, zakładając, że mam telefon z GPSem, „zalogować” się w tym miejscu, a odpowiedni komunikat zostanie opublikowany na moim profilu na Facebooku. Usługa
Deals daje właścicielom tego typu przybytków możliwość oferowania różnego rodzaju ofert specjalnych (rabaty itp.) osobom, które „zalogują” się u nich. Ma to oczywiście dla nich tę wartość, że w zamian za udzielenie takiego rabatu właściciel sklepu czy kawiarni otrzymuje bardzo skuteczną reklamę, gdyż publikując odpowiedni komunikat informuję wszystkich swoich znajomych, że warto skorzystać z miejsca, w którym właśnie jestem. Facebook w fazie beta testów udostępnił cztery różne wersje „deali”:
- individual deal – jednorazowy rabat czy dodatek przy dokonaniu zakupu
- loyalty deal – rabat czy inna forma „nagrody” dostępna po kilkukrotnym odwiedzeniu danego miejca i zalogowaniu się w nim
- group deal – rabat dostępny gdy jednocześnie skorzysta z niego kilka osób
- charity deal – właściciel danego miejsca przekazuje zadeklarowaną kwotę na wybrany cel charytatywny przy każdym zalogowaniu się użytkownika
Nareszcie więc miliony Polaków będą miały realny powód (materialną gratyfikację) do tego żeby skorzystać z jakiejś usługi geolokalizacyjnej. Wieszczone przez futurologów marketingu bezpośredniego wizje przyszłości sprawdzą się nie dzięki wielkim firmom telekomunikacyjnym lecz dzięki sprytmenu 24-latkowi, który postanowił zbudować serwis „towarzyski”, bo nie chcieli go przyjąć do bractwa studenckiego.
Tagi: Facebook, reklama
Posted by Grzegorz on kwi 5, 2010 in
Blog
Dziś spędziłem swoją pierwszą noc z iPhonem nie przy łóżku, a w łóżku. Dokładniej – spał pod prześcieradłem obok mojej głowy (dziś włączę chyba „tryb samolotowy” żeby zmniejszyć ryzyko raka mózgu tfu tfu tfu). W zasadzie to ja spałem, a on czuwał i monitorował mój sen. A to wszystko za sprawą aplikacji Sleep Cycle, która dzięki wbudowanemu w iPhone’a akcelerometrowi rejestruje ruchy ciała we śnie po to, by obudzić mnie w (podobno) najbardziej odpowiednim momencie. Dzięki temu mam podobno czuć się bardziej wypoczęty. Dziś nie widzę specjalnej różnicy, ale składam to na karb świątecznego przejedzenia, wieczornego piwa (wg producenta aplikacji alkohol zaburza sen i może sprawiać, że aplikacja nie działa efektywnie) i faktu, że to pierwsza noc z iPhonem pod moim prześcieradłem, a podobno Sleep Cycle potrzebuje kilku dni żeby się dopasować do osoby, obok której śpi. Zupełnie jak człowiek.
Poniżej zamieściłem wykres mojej wczorajszej nocy. Widać, że nie śniło mi się nic specjalnego, ale przynajmniej fazy REM powtarzały się regularnie i we właściwych odstępach ok. 90 minut.

Takimi dziennymi statystykami generowanymi przez Sleep Cycle można chwalić się wysyłając je innym e-mailem (nie wiadomo po co, chyba że jako dowód dla żony, że będąc w delegacji spędziliśmy grzecznie noc w łóżku hotelowym) lub publikując na Facebooku i tym samym dzieląc się resztkami swojej prywatności. W ten sposób z resztą dowiedziałem się o istnieniu tej aplikacji.
Ciekawe, kiedy powstanie aplikacja My Showers and Baths mierząca długość i intensywność branych kąpieli. Mogłaby nam uświadomić ile wody zużywamy i odprawić za to publiczną pokutę. Oczywiście na Facebooku.
To mi przypomniało ciekawy numer magazynu Wired sprzed kilku miesięcy (07/2009), który poświęcony został modzie/trendowi na mierzenie wszelkich możliwych aspektów naszego życia, przetwarzanie ich na liczby, analizowanie wyników i porównywanie się z innymi. Takie wynalazki jak Nike+ (czujnik w bucie sprzężony z iPodem) czy właśnie Sleep Cycle wpisują się znakomicie w naszą potrzebę posiadania coraz większej wiedzy o sobie, ciągłego wzrostu produktywności i samodoskonalenia (?)
Tagi: Facebook, produktywność