Od kilku lat na każdej konferencji marketingowej w kraju i za granicą słyszę to samo – „… ale przyszły rok już na pewno będzie rokiem marketingu mobilnego”. Niedawno, za sprawą relewacyjnie intuicyjnego iPhone’a i tworzonych dla niego aplikacji sytuacja rzeczywiście zaczęła się zmieniać. Powoli zaczynają dołączać „klony” ubertelefonu od Apple’a oparte na Androidzie. Jednak nadal brak jest jakiegoś mocnego impulsu, który skłoniłby ludzi do masowego korzystania z dobrodziejstw jakie daje mobilny dostęp do Sieci.
W tym tygodniu Facebook uruchomił beta testy swojej nowej usługi dla firm – Deals for Places. Na razie jedynie w Stanach i to w bardzo ograniczonym zakresie, jednak należy się spodziewać, że w ciągu kilku miesięcy usługa stanie się dostępna także w innych krajach. Moim zdaniem właśnie ta usługa ma szansę skłonić „zwykłych” ludzi do sięgnięcia po telefon nie tylko gdy będą chcieli do kogoś zadzwonić lub wysłać SMSa.
Deals wykorzystuje niedawno wprowadzoną przez Facebooka na wzór Foursquare usługę Places, która umożliwia ludziom publikowanie informacji o tym, w jakim miejscu aktualnie się znajdują. Na przykład wchodząc do kawiarni na Nowym Świecie mogę, zakładając, że mam telefon z GPSem, „zalogować” się w tym miejscu, a odpowiedni komunikat zostanie opublikowany na moim profilu na Facebooku. Usługa Deals daje właścicielom tego typu przybytków możliwość oferowania różnego rodzaju ofert specjalnych (rabaty itp.) osobom, które „zalogują” się u nich. Ma to oczywiście dla nich tę wartość, że w zamian za udzielenie takiego rabatu właściciel sklepu czy kawiarni otrzymuje bardzo skuteczną reklamę, gdyż publikując odpowiedni komunikat informuję wszystkich swoich znajomych, że warto skorzystać z miejsca, w którym właśnie jestem. Facebook w fazie beta testów udostępnił cztery różne wersje „deali”:
individual deal – jednorazowy rabat czy dodatek przy dokonaniu zakupu
loyalty deal – rabat czy inna forma „nagrody” dostępna po kilkukrotnym odwiedzeniu danego miejca i zalogowaniu się w nim
group deal – rabat dostępny gdy jednocześnie skorzysta z niego kilka osób
charity deal – właściciel danego miejsca przekazuje zadeklarowaną kwotę na wybrany cel charytatywny przy każdym zalogowaniu się użytkownika
Nareszcie więc miliony Polaków będą miały realny powód (materialną gratyfikację) do tego żeby skorzystać z jakiejś usługi geolokalizacyjnej. Wieszczone przez futurologów marketingu bezpośredniego wizje przyszłości sprawdzą się nie dzięki wielkim firmom telekomunikacyjnym lecz dzięki sprytmenu 24-latkowi, który postanowił zbudować serwis „towarzyski”, bo nie chcieli go przyjąć do bractwa studenckiego.
Skuszony promocją postanowiłem sprawdzić, czy uda mi się wyruszyć w niezapomnianą podróż życia z orzeszkami Felix. Oto, czego się dowiedziałem po wejściu na www.przygodazfelix.pl.
eMarketer donosi za Citibankiem, iż szefowie małych firm w Stanach nie uważają serwisów społecznościowych za wartościowe narzędzie, które pomoże rozwinąć im ich biznes.
Tymczasem dzisiejsze wydanie Los Angeles Times opisuje przykład piekarni z Beverly Hills, która bardzo chwali sobie swoją obecność na Facebooku, gdzie zdobyła już ponad 70,000 fanów. Niedawno pisałem o pewnej londyńskiej piekarni, która przy pomocy sprytnego urządzenia zainstalowanego obok ich pieca, informuje na Twitterze o świeżych wypiekach.
Czyżby zatem branża piekarsko-cukiernicza wyrastała na liderów kreatywnego wykorzystania mediów społecznościowych w działalności komercyjnej?